Bajka o tym dlaczego niektóre zwierzęta żyją wśród ludzi

Na początku czasów, gdy Bezimienny mieszkał na świecie, wszystkie stworzenia żyły w pokoju obok siebie. Jego stwórcza moc sprawiała, że ani ludzie ani wilki, ani lwy ani tygrysy nie musiały polować, bo pożywienie wykuwał im Praojciec w Kowadle Stworzenia. Nie było wobec tego między zwierzętami wrogości powodowanej strachem przed napaścią.

Gdy Erdarok zniszczył Kowadło, wszystkie stworzenia prędko poczuły głód. Początkowo próbowały żywić się płodami ziemi i lasu, lecz okazało się, że nie wystarcza ich dla wszystkich.

Jan Brueghel Starszy, Ogród Eden z upadkiem człowieka (1615), domena publiczna

Wtedy dwa plemiona najrozumniejszych spośród nich złożyły zwierzętom propozycje. Pierwszym było to, zwane dziś przez nas bogami: lud, któremu Bezimienny powierzył panowanie nad prawami nieba i ziemi. Ich posłańcem był Wuttar, który szczególnie umiłował bezkresne przestrzenie, gęste puszcze i zwodnicze bagniska.

– Oddajcie się pod moją opiekę, – rzekł bóg – a dam wam te pola i lasy, którymi władam. Będziecie mogły korzystać ze wszystkich darów jakie rodzą, a ja zadbam, aby wam nie zabrakło.

– Korzystaliśmy z darów pól i lasów, gór i rzek, – odparły zwierzęta – lecz zabrakło dla nas. Jak zamierzasz sprawić, że będziemy mogły się pożywić?

– Będziecie musiały bić się o pożywienie, a niektóre z was będą zjadać inne – odparł bóg. – Ja zaś sprawię, iż żadne z waszych plemion nie wyginie doszczętnie. Jednak przeżyją tylko najlepsi z was.

Zwierzętom nie spodobała się ta propozycja. Poszły więc posłuchać, co ludzie mają im do zaoferowania.

– Damy wam nasze zagrody, nakarmimy zbożem, które uprawiamy i ochronimy przed każdym złem, które może czaić się w dziczy – zaproponowali ludzie.

– Czego żądacie w zamian?

– Dacie nam to, co rodzą wasze ciała: niech krowy nakarmią nas mlekiem, kury niech dadzą nam jajka, a owce pomogą nam się przyodziać – odparli ludzie. – Jednak jako, że nie wszystkie jesteście nam w stanie coś zaoferować, a ponadto gdybyście się zbytnio rozmnożyły, płodów rolnych zabrakło by dla nas, to w życiu każdego z was przyjdzie taki moment, że was zabijemy i zjemy. Do tego czasu jednak jesteście pod naszą opieką i nie musicie się o nic martwić.

Również ta propozycja nie zadowoliła zwierząt. Zorganizowały więc wiec, na którym miały radzić na czyją propozycję przystać: bogów czy ludzi, bo podobnie jak wszystkie inne stworzenia, nie potrafiły wymyśleć sposobu na życie jak w czasach Kowadła.

Podczas owego zwierzęcego sejmu, prędko zdobyli przewagę zwolennicy planu bogów.

– Nasze nogi są silne, a ciała gibkie – oświadczyły sarny i jelenie. – Możemy żyć na zasadach Wuttara, bowiem nikt nie zdoła nas pochwycić.

– Mamy skrzydła i potrafimy ulecieć przed każdym niebezpieczeństwem – powiedziały ptaki latające.

– Jesteśmy tak małe, że najbystrzejszy wzrok nas nie wypatrzy, a przy tym tak szybkie, że trudno nas złapać – dodały owady i inne drobne zwierzęta.

Taki przebieg rozmów podobał się zwłaszcza wilkom, rysiom i lisom. Wiedziały, że na zwierzęta zabierające dotąd głos trudno im będzie polować, ale jeśli narzucić wolę większości wszystkim, pod władzę Wuttara dostałyby się też słabsze i powolniejsze stworzenia.

Plemiona te zaczęły na swój sposób przekonywać te ze zwierząt, które były sceptyczne.

– Co prawda mamy skrzydła, ale nie potrafimy odlecieć wysoko i w dal – zauważyły kury.

– Zgódźcie się na propozycję Wuttara. Poginą tylko najsłabsi z was, a ci silniejsi zrodzą potomstwo, które będzie jeszcze silniejsze – podpowiedziały lisy. – W ten sposób za kilka pokoleń będziecie wzlatywać w przestworza jak orły i sokoły.

Wilki przyjęły inną taktykę. Krążyły wokół krów i owiec szczerząc zęby, a niektóre z nich powarkiwały co raz:

– Zgódźcie się albo pożremy was tu i teraz!

Wtem spośród kłębowiska owiec wynurzył się kształt, podobny do swoich towarzyszy, a jednak bardziej rączy. Wśród falujących kłębów białej sierści, przyskoczył do wilków, jakby czując prastary zew, pobudzający ciekawość na widok odległych krewniaków. Był to pies pasterski. Niezrażony groźbami, począł obwąchiwać wilki, merdając ogonom i poszczekując radośnie. Drapieżniki straciły rezon. Zaskoczone zachowaniem psa, zaniechały gróźb i wycofały się.

Pies, niezrażony tą niechęcią odległych rodaków, przyskoczył teraz do lisów, które zląkłszy się dużego drapieżnika po stronie zwierząt domowych, również czmychnęły i zaniechały swojej agitacji.

Wtedy sarny, jelenie i inne rącze zwierzęta przeraziły się, że może dojść do odwrócenia nastrojów. Nie chciały zgodzić się na pewną śmierć z ręki człowieka, skoro miały duże szanse przeżyć w dziczy.

– My wybieramy Wuttara – oświadczyły po prostu i czmychnęły z wiecu.

Wtenczas wilki i inne drapieżniki dostrzegły w tym szansę na postawienie reszty przed faktem dokonanym.

– A więc postanowione, że wybieramy propozycję bogów – zawołały i pobiegły za poprzednimi.

Niektóre małe zwierzęta, jak myszy i szczury, wahały się przez chwilę. Nie chciały oddawać się człowiekowi na pewną śmierć, ale wiedziały też, że w dziczy mają marne szanse. Wpadły jednak na pomysł i oświadczyły:

– Zdecydowaliśmy przyjąć prawo Wuttara, ale będziemy żerować u ludzi, bo ci i tak nas nie złapią. Są wolniejsi i mniej zwinni od wilków czy lisów. Wam radzimy zrobić to samo.

I odeszły.

Pozostały jedynie zwierzęta hodowlane, psy i… koty. Nie poddały się presji pozostałych i razem zdecydowały o przystaniu na propozycję ludzi.

Udały się więc do nich i kolejno oferowały produkty swego ciała w zamian za opiekę i ochronę przed drapieżnikami. Kiedy przyszła kolej na psy, które były przedostatnie, zaoferowały one jedynie pomoc w opiece nad pozostałymi. Zaskoczeni tą propozycją ludzie, wypytali o szczegóły i dowiedzieli się jak jeden pies nie pozwolił szantażować wszystkich zebranych zwierząt. W uznaniu oświadczyli:

– Wy, psy, za swoją odwagę i poświęcenie będziecie naszymi towarzyszami, a my nigdy nie będziemy nastawać na wasze życie: zadbamy, abyście dożywały późnej starości, aż śmierć sama zabierze was z tego świata.

Na koniec przyszła kolej na koty. Ich obecność każdego zaskakiwała. Nie miały nic do zaoferowania, były szybkie i zwinne, więc mogły polować w dziczy. Zapytane o powód swojej decyzji odparły:

– Niektóre zwierzęta oświadczyły, że będą żyć prawem Wuttara, ale żerować u was, ludzi. Zobowiązujemy się polować na te zwierzęta, aby wam nie szkodziły. Jednak w zamian żądamy tego samego, co dostały psy. W przeciwnym razie idziemy do dziczy.

Ludzie przystali na tę propozycję. Tak podzielił się świat zwierząt na dzikie i te, które żyją obok człowieka.

Zaszufladkowano do kategorii Bez kategorii | Dodaj komentarz