O tym jak ludzie utracili magię – mit fantasy

Przed wiekami, zanim zdarzyła się historia, a bogowie wciąż chodzili po ziemi, każdy człowiek zdolny był czynić cuda. Całe stworzenie było bowiem wciąż napełnione mocą, której resztki pozostały po rozpadzie Kowadła Bezimiennego. Byli wtedy ludzie równi bogom.

John William Waterhouse, Miranda – Nawałnica, 1916; domena publiczna

Pojawił się wówczas pośród nich mąż imieniem Kyai. Wielu mędrców spekulowało później kim jest postać o tym imieniu, pojawiająca się w starych pismach. Dochodzili do skrajnie różnych wniosków: jedni powiadali, że to prorok samego Bezimiennego, który miał ocalić Ayavię od zła, które spadło na nią przez zniszczenie Kowadła. Inni byli pewni, że to sam Erdarok w przebraniu zakradł się pośród mieszkańców świata, aby zasiać wśród nich jeszcze większą niezgodę.

Kyai bowiem zaproponował ludziom połączenie magicznej mocy jaką dysponowali. Bowiem choć każdy był zdolny czynić cuda, to w porównaniu z czasami Kowadła, które jeszcze pamiętali, ich moc była nikła.

– Jeśli stworzymy Serce Magii, z którego wszyscy będziemy czerpać, świat powróci do złotej ery i znów będziemy szczęśliwi: nie będziemy martwić się, czy wystarczy nam żywności i napojów, czy mamy gdzie mieszkać ani czy ci, którym brakuje nie sięgną po nasze – przekonywał.

– Jednak używając mocy jak za czasów Kowadła, po jakimś czasie wyczerpiemy magię i pozostaniemy bez niej – odpowiadali inni.

– Wystarczy, że w tym artefakcie umieścimy czar, który sprawi, że część mocy będzie pracowała nad tym, aby reszta odnawiała się za każdym razem kiedy ktoś z nas użyje magii – przekonywał Kyai. – Każdy będzie mógł korzystać wedle własnych potrzeb, pamiętając tylko, aby tej resztki, co odnawia moc nie zużyć.

Zbudowali więc sobie ludzie filar żelazny, wysoki, czubkiem przebijający sunące po niebie obłoki. W kolumnie tej umieścili całą moc jaką dysponowali, a u jej podstawy ułożyli zaklęcie, które miało napełniać słup, kiedy ktoś użyje mocy. Nazwali go Sercem Magii.

Zaczęli od tego czasu żyć podobnie jak kiedy byli z Bezimiennym. Sami bogowie zazdrościli im przedsięwzięcia i debatowali między sobą, czy nie powinni powtórzyć tego dzieła dla siebie. Ludzie jednak nie pozwolili im na to, lękając się rywalizacji między dwoma grupami. Był to bowiem czas, kiedy bogowie czcili ludzi tak, jak teraz ludzie czczą bogów.

Całe wieki świat działał w ten sposób, jaśniejąc blaskiem geniuszu, który przywrócił ludziom utracony, pierwotny raj. Po upływie setek lat ktoś odbył podróż do kraju, gdzie stało Serce Magii i odkrył, że pozostało jej w nim bardzo niewiele. Przekonani o niewyczerpalności Serca ludzie używali go ponad miarę, nieświadomie niemal wyczerpując źródło swego szczęścia. Mędrcy zebrali się i zawyrokowali, że aby ocalić swą moc, musieliby wyrzec się jej na całe stulecia.

Nikt nie chciał przystać na tę propozycję. Choć jedni korzystali z magii bardziej, a inni mniej, każdy lękał się utraty mocy. Otaczał ich bowiem wielki świat, wobec którego byli bez niej słabi.

Zebrała się wtenczas rada co ambitniejszych i postanowiła, że od tego czasu czerpać z Serca Magii będą mogli jedynie wybrani. Ograniczyli dostęp do niego większości ludzi, a pozostawili dla garstki. Ci pierwsi z początku burzyli się i protestowali, jednak nie mieli mocy aby się przeciwstawić.

Nastała era królów-magów, którzy panowali nad pozostałymi ludźmi. Z początku wielu monarchów bardzo dbało o swoich poddanych, używając magii do zaspokajania ich potrzeb, sprawiedliwie odpowiadając na ich pragenienia.

Prędko jednak po szczególni władcy zaczęli ze sobą rywalizować. Czy to przez chęć pokazania innym, który z królów lepiej dba o swoich, czy przez podszepty Erdaroka, który zasiał strach przed siłą sąsiadów, okazało się, że królowie używają magii coraz śmielej, aż to momentu, w którym ponownie dotarli do punktu, w którym mocy zaczęło brakować.

Pierwszym o czym pomyśleli królowie, było ponowne ograniczenie liczby osób mogących korzystać z Serca. Żaden jednak nie chciał być pozbawiony mocy. Każdy pamiętał wcześniejsze oszustwo. Pilnowali wobec tego, żeby ponownie nie doszło do takiego obrotu spraw.

Postanowiono, że na czas odnowienia zasobów, muszą wybrać jednego spośród siebie, który będzie władał wszystkimi innymi i jako jedyny będzie miał władzę nad Sercem.

Zarządzono głosowanie i postanowiono, że każdy mag może oddać jeden głos na kogoś innego niż on sam. Tak też się stało. Debata poprzedzająca była jednak zacięta. Każdy starał się przekonać innych, że to on będzie najlepszym i najpewniejszym kandydatem na imperatora.

Jak to zwykle w debatach bywa, każdy starał się także zdyskredytować innych. Rzucano więc wobec siebie oskarżenia o chęć zagarnięcia całej magii dla siebie, o żądzę nieograniczonej władzy i brak chęci jej oddania kiedy przyjdzie na to czas. Podejrzewano się o chęć wykorzystania mocy do zdobycia przewagi nad innymi, nieszczerość i oszustwa. Dziś wielu uważa, że pierwotni ludzie nie znający tego typu oszczerstw, nie mogli samodzielnie zdobyć się na taką nienawiść, a wiele ze słów, które wtedy padły, pochodziły w rzeczywistości z podszeptów Erdaroka.

Głosowanie zwyciężył mag imieniem Eive. Inni jednak nie podporządkowali się temu wynikowi. Znów padły gorzkie słowa i wielka część królów odmówiła posłuszeństwa arcymagowi. Rozgorzała wojna, pierwsza jaką znała ludzkość.

Długie i burzliwie były dzieje tej wojny. Tu wystarczy stwierdzić, że wobec naglących potrzeb, żaden z uczestników nie starał się oszczędzać mocy Serca. Dosyć prędko przekroczono granicę, zza której nie było już powrotu i wiadomym się stało, że magia się wyczerpie.

Zajadłość walczących nie załamała się nawet w obliczu tej klęski. Kontynuowali walki, dalej czerpiąc resztki ze źródła takimi garściami, że niszcząca siła w jaką obrócili magię, starła ich świat z powierzchni ziemi. Przepiękne i ogromne miasta zapadały się pod ziemię i bywały zalewane wodą. Po czasach ich świetności miał nie pozostać niemal żaden ślad.

W czasie trwania wojny, lud wielkiego i pięknego miasta Eistri pokalał się za grzechy ludzkości. Ich królem-magiem był Leyki. Wyrzekł się on mocy, nałożył wór pokutny i boso udał się do bogów, aby u nich szukać pomocy.

Tamci zebrali radę i zaczęli debatować nad tym czy i jak pomóc ludziom. Ich władcy, Agis i Tepala, którzy widzieli wszystkie okropieństwa wojny, nie byli pewni jaka decyzja byłaby dobra. Młodsze dzieci tej dwójki wyrażały bardziej sprecyzowane poglądy. Porywczy Nurir pragnął ukarać ludzi, a później przyjąć ich jako sługi bogów. Potęga tych drugich miała zapewnić, że człowiek nie popełni już nigdy więcej tak starszych czynów, na jakie odważył się w czasie wojny.

Rozważna Oyna z kolei radziła, aby objąć ludzi opieką i mądrością raczej niż pięścią prowadzić ku dobru.

Do jej pomysłu skłoniły się Elaya, gwiazda poranna i jedna z młodszych bogiń, Fiya. Proponowały one ponadto, aby zamieszkać wśród ludzi i nauczyć ich wzajemnej miłości. Obie udały się potajemnie do miasta Eistri wraz ze swymi orszakami, aby wprowadzić swój plan w życie: wydobyć z ludzi ich naturalne dobro i w ten sposób przekonać bogów, że potrzebują oni pomocy raczej niż kary.

Kampania przynosiła znakomite rezultaty. Słowa bogiń ostudziły nienawiść, zmyły blizny uraz, uleczyły pogardę jaką pałali w owych czasach ludzie.

Wtedy jednak Eistri znalazło się pod oblężeniem. Potężni magowie–wojownicy zebrali się aby obrócić w niwecz pracę pokoleń magów–budowniczych.

Elaya i Fiya zdecydowały o ewakuacji miasta. Pierwszą grupę osłonić miała Elaya, a kiedy dotrą w bezpieczne miejsce wzejść nad horyzontem i w ten sposób dać przyjaciółce sygnał do ewakuacji pozostałych mieszkańców.

Jednakże, gdy jeszcze Elaya przeprowadzała swoją grupę przez wzgórza otaczające Eistri, wysilając się aby ukryć ich swoimi czarami przed wzrokiem napastników, cała moc wroga obróciła się przeciw miastu.

Spadł na nie deszcz ognia, ziemia rozwarła się, a powstałą dolinę zalała woda. Marmurowe pałace rozpadły się jak zamki z piasku na oczach patrzących. Wrogie armie nie musiały przypuszczać szturmu. Ich magowie doszczętnie zniszczyli miasto i przykryli ruiny jeziorem.

Elaya musiała stłumić narastający żal i ból z powodu utraty towarzyszki, orszaku i wielu ludzi, którzy pozostali w mieście. Wciąż prowadziła orszak uciekinierów.

Kataklizm ów widział natomiast z nieboskłonu Agis, którego rozpacz z powodu utraty jednej z córek rozdarła. Również Tepala, gdy poczuła co się wydarzyło zapłakała i zapałała gniewem. Najwyżsi z bogów zwrócili się do swego syna Nurira, aby ten wypełnił swoją powinność.

Nurir zstąpił na ziemię wśród piorunów, a towarzyszyły mu nieprzeliczone zastępy płanetników. Takiej burzy Ayavia nie widziała nigdy wcześniej ani nigdy później. Wydał wojnę magom i zmiażdżył ich potęgę. Oni z kolei zjednoczyli się wtedy przeciwko niemu i wykorzystali całą moc jaka im pozostała. Serce Mocy wtenczas pękło, a jego kawałki rozsypały się na wietrze. Pozbawieni magii ludzie nie mogli się oprzeć mocy boga, lecz będąc wciąż przepełnieni nienawiścią, nie przestawali walczyć. Nurir pokonał ich więc do końca.

Dopiero kiedy bóg ze swoimi zastępami dotarł do wioski, którą Elaya założyła z uchodźcami, widząc ich sprawiedliwość i dostrzegając zdolność do czynienia dobra, złagodniał i przychylił się do zdania Oyny, że ludzie powinni otrzymać drugą szansę.

Oni, wdzięczni bogom i pozbawieni mocy zaczęli ich czcić. Od nich też wywodzą się wszystkie późniejsze pokolenia. Ziarno zła, które zostało w nich zasiane wciąż jednak żyje i mimo iż bogowie starają się je wyplenić, to nie potrafią. Niektórzy powiadają, że Fiya użyła swej mocy aby uratować możliwie wielką część miasta. W jeziorze Eistri powstała więc kraina czarów, jedno z tych miejsc, które żądzą się innymi prawami. Wciąż żyją tam orszaki Elayi i Fiyi, pod panowaniem tej drugiej oraz nieliczni potomkowie dawnych ludzi. Dziś mieszkańcy tego królestwa zwani są Ludem z Jeziora.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *